Nie ma na tym świecie dwóch takich samych istot. Nie ma dwóch identycznych wyglądem, osobowością i charakterem zarazem ludzi. Każde dziecko jest inne, jedyne i niepowtarzalne i choć to samo tyczy się ich matek i macierzyństwa, to jest kilka – nazwijmy to – doświadczeń, odczuć, które dotyczą niemal nas wszystkich. Nie przeczytasz o tym w poradnikach, bo są to rzeczy, o których po prostu się nie mówi, albo zwyczajnie zapomina.

Nie ważne, czy jesteś mamą po raz pierwszy czy spodziewasz się trzeciego dziecka – prawdopodobnie znajdziesz jakąś cząstkę siebie pośród tych zabawnych, a czasami zdumiewających faktów dotyczących macierzyństwa.

1. Nie nadajesz się na matkę!

Są takie dni, kiedy chciałabyś wziąć kilka dni urlopu OD macierzyństwa („urlop macierzyński” to chyba swego rodzaju oksymoron?!). Wszystko jest nie tak, nic ci nie wychodzi, ten słodko uśmiechający się bobas z instagramowej fotki zupełnie cię nie słucha, ma gdzieś twoje prośby i groźby, a ty czujesz, że się kompletnie do tego nie nadajesz… Hej, dziewczyno! Nikt nie mówił, że będzie łatwo, pięknie i kolorowo – wszyscy mamy lepsze i gorsze dni. Pamiętaj, jesteś świetną mamą!

2. Będzie trudniej, niż sobie wyobrażasz.

Na początku wydaje ci się, że nie ma nic gorszego od nieustępliwej kolki i płaczu noworodka. Kiedy już kolki odchodzą w zapomnienie, i już czujesz że zbliża się wielkimi krokami niczym nie zakłócona przespana cała noc – pojawiają się pierwsze zęby, a wraz z nimi pierwsze poważniejsze gorączki, biegunki… Kiedy przebrniesz tych kilka miesięcy zdominowanych głównie przez dokuczliwy katar, bliżej niewyjaśnione wysypki i krostki, nadchodzi bunt dwulatka… Jeśli myślisz, że najgorsze masz już za sobą, to uprzedzam, że to była tylko rozgrzewka! Z dwulatkiem trudno dyskutować, zwłaszcza, że na wszystko ma tylko jedną odpowiedź: NIE! Później nadchodzi czas „odpampersowywania” – szorowanie podłogi kilka razy dziennie albo bieganie z nocnikiem na spacerze – co kto woli. A najgorsze dopiero przed tobą… Pamiętasz swój młodzieńczy bunt?!

3. Twoje dzieci będą niczym twoje lustrzane odbicie. Dosłownie.

Uważaj na to co mówisz, jak mówisz i co robisz! Znana fraza „wszystko, co powiesz, może być użyte przeciwko tobie” nabiera głębszego sensu! Około 4 roku życia twoje dziecko będzie najwybitniejszą kopią ciebie. Spójrz jak sie bawi, odgrywa role. Czyje słowa i reakcje naśladuje? Przeklina? Wymachuje palcem? Krzyczy? Pora zmienić swoje nawyki!

4.  Twój pies lub kot przestanie być najważniejszy, niestety…

Ludzie często próbują wypełnić pustkę czworonożnym przyjacielem. W skrajnych przypadkach psy i koty traktowane są niczym dzieci – mają swoje ubranka, buciki, torty urodzinowe ze swoją podobizną czy setki różnych zabawek i gadżetów, które mają umilić im żywot. Ale wraz z pojawieniem się dziecka na świecie, czworonogi i inne domowe zwierzaczki schodzą na dalszy plan. Z czasem będziesz się zastanawiać, kiedy to ostatnio nalałaś psu/kotu wody do miski…

5. Wszystko się zmieni, nawet playlista w YouTube.

Wyobraź sobie sytuację: wpadają goście na sobotnią kawkę i ciasto (i kilka drinków), chcesz włączyć muzykę w tle, włączasz YouTube na swoim smart telewizorze a tam… Podpowiedzi najnowszych odcinków „Psiego Patrolu”, „Świnki Peppy”  a w muzycznej zakładce wszelkie możliwe odsłony „Let it go” z „Krainy Lodu”…

6. Myślałaś kiedyś o zawodzie tłumacza?

Będziesz miała szansę się wykazać! Właściwie jako jedyna będziesz rozumieć swojego dwu czy trzylatka i będziesz tłumaczyć się gapiom, że jak się córka „boiła” to znaczy, że się wystraszyła, a jak tata „psi” to znaczy, że śpi. I najesz się wstydu nie raz, jak dziecko zawoła „*ujek” zamiast wujek, czy „pindolki” zamiast pomidorki.

7. Wstyd? A co to takiego?

Pamiętasz, kiedy spoglądałaś w sklepową witrynę i w lustrzanym odbiciu dostrzegłaś plamę z pasty do zębów na bluzce albo roztarty tusz do rzęs pod okiem? Co by ludzie powiedzieli?! Nie bez powodu spędzałaś półtorej godziny malując sobie drugą twarz, tylko po to by na pięć minut wyskoczyć do osiedlowego sklepu po bułki! Ale co tam kiepski make up. Po tym jak dziecko zsunęło ci pantalony na środku hipermarketu, albo zrobiło „dwójeczkę” w majtki na placu zabaw, już nic nie może cię zawstydzić. Teraz to już niedzielne zakupy w piżamie nikogo nie dziwią…

8. Pranie nie zawsze równa się pranie!

Kiedy przygotowujesz się na nadejście pierwszego dziecka, z namaszczeniem przygotowujesz wyprawkę. Pierzesz te maleńkie, słodziutkie ubranka, rozwieszasz i prasujesz, by potem idealnie je poskładać i poukładać. W między czasie wtulasz się w nie, wąchasz je, dajesz się ponieść emocjom… Stop! Spróbuj doprać te plamy z jabłuszka czy marchewki, albo te bodziaki z kupki, co to na plecy po samą szyję wypłynęła. Aaaa, i pamietaj, że takich maleńkich koszulek, spodenek, majtusiów, skarpetusiów i innych „usiów” mieści się w pralce całe tryliony, i potem je pierzesz i wieszasz, rozwieszasz i wieszasz, i prasujesz, prasujesz, prasujesz i składasz, układasz i składasz, aż nie wiesz kiedy sobotni maraton „Na Wspólnej” dobiegł końca.

9. Bujaj się!

Przez co najmniej dwa lata będziesz poruszać się głównie z wózkiem, najpierw z gondolą, później z lżejszą spacerówką. Zdarzy ci się też po nocach usypiać malucha w wózku, kiedy będzie się budzić z krzykiem z niewyjaśnionych przyczyn. Nic dziwnego, że zdarzy ci się „bujać” sklepowy wózek w hipermarkecie. Jesteś zupełnie normalna. Wszystkim się to zdarza, z przyzwyczajenia.

10. Kupa przestanie być tematem tabu.

Właściwie odkąd tylko dziecko pojawia się na świecie, wszystko kręci się wokół kupy. Dosłownie. W sumie kupa jest najważniejsza w tym wszystkim: jej kolor (od czarnego, przez zielony, pomarańczowy, żółty do brązowego), konsystencja, zawartość, częstotliwość występowania… Cała kwintesencja życia zamyka się w tej jednej, małej, śmierdzącej kupie… I choć nie wiem jak bardzo będziesz się starać, to za którymś razem wsadzisz ten palec w gówno…

11. Będziesz słyszeć głosy.

Pewnego dnia, biorąc prysznic przedpołudniową porą, usłyszałam płacz dziecka. Czym prędzej wyskoczyłam z wanny, owinęłam się ręcznikiem i… Przypomniałam sobie, że zaprowadziłam dziecko do przedszkola! Zazwyczaj osoby, które słyszą głosy w swojej głowie, są uważane za psychicznie chore: pseudohalucynacje mogą być objawem schizofrenii! Ale nie w tym przypadku. Matki słyszą płacz dzień i noc nieprzerwanie przez kilkanaście miesięcy. Dziwnym jest, kiedy tego płaczu nie słyszą…

12. Poznasz największą miłość i ból życia zarazem.

Jeśli do tej pory byłaś przekonana, że kochasz swoją drugą połówkę najmocniej na świecie, i że nie da się kochać mocniej, to muszę cię rozczarować. Pokochasz mocniej, miłością bezgraniczną, miłością, która nigdy nie przeminie – swoje dzieci. Z drugiej strony, poznasz smak najgłębszego smutku, rozczarowania i bezradności. Nic nie boli tak bardzo, jak cierpienie własnego dziecka…

13. Mieszanka skrajnych uczuć w jednej chwili.

Kiedy dziecko wreszcie potrafi samodzielnie trzymać kubek, załatwiać swoje potrzeby na toalecie czy samemu ubierać piżamkę – duma cię rozpiera, czujesz się szczęśliwsza, bo w końcu będzie ci lżej. Mniej obowiązków na głowie, więcej czasu dla „siebie”. I nagle sobie uświadamiasz, że jesteś coraz mniej potrzebna. I jest ci cholernie smutno z tego powodu, że czas tak szybko ucieka. Kolejny etap rozwoju za wami, coś już było, minęło i więcej nie wróci.

14. Sen. Co to właściwie jest?!

We wszystkich poradnikach i mediach krzyczą, że siedem albo osiem godzin snu to takie minimum, żeby organizm odpowiednio się zregenerował po całym dniu. Minimum?! Serio?! A co mają powiedzieć kobiety po kilkudniowym porodzie? Ja osobiście „zaczęłam” rodzić z soboty na niedzielę, ale zdrzemnąć to mi się udało dopiero w środę po cesarce około 20:00… I to nie ważne, czy rodziłaś naturalnie czy przez cesarskie cięcie – po porodzie nie ma za bardzo czasu na odpoczynek czy regenerację. Dziecko rodzi się głodne, wystraszone otaczającego go świata i tylko matka jest w stanie je nakarmić i dać mu poczucie bezpieczeństwa w pierwszych chwilach życia. Jasne, tatusiowe coraz częściej i coraz więcej wspierają świeżo upieczone mamy, ale nie oszukujmy się, cycem co dwie godziny nie nakarmią, choćby nie wiem jak się bardzo starali! Co dwie godziny! To jest niewiarygodne co nasze ciała i umysły potrafią przy skrajnym wycieńczeniu…

Dodam, że pierwsze 6 godzin nieprzerwanego snu uświadczyłam po 18 miesiącach… Jeny, co to była za noc! Całe 6 godzin! Jedyna taka na kolejne półtora roku…

15. Małe rzeczy, a cieszą.

Żyjemy w czasach opętanych przez konsumpcjonizm. Kupujemy coraz więcej, posiadamy coraz więcej i niewiele z tych rzeczy jest w stanie tak naprawdę nas uszczęśliwić. Wszystko się zmienia, kiedy pojawiają się dzieci. Z jednej strony przypominają nam, jaką radość daje zwykły słoneczny dzień, wiewiórka przeskakująca z drzewa na drzewo, czy zielona trawa pod bosymi stopami. Z drugiej strony, nic nas tak nie cieszy, jak sama radość dziecka. Choćby nie wiem jak podły był dzień, to śmiech i radość dziecka sprawi, że zapomnisz o wszystkim w mgnieniu oka. I poczujesz spokój, wewnętrzną ulgę. Uświadomisz sobie, że do szczęścia niewiele potrzeba. I od razu człowiek czuje się bogatszy, prawda?

16. Macierzyństwo otwiera nowe horyzonty.

Wraz z urodzeniem dziecka dostajesz od losu klucz, który otwiera drzwi do sekretnego świata matek. Nagle zrozumiesz, dlaczego twoja przyjaciółka po urodzeniu dziecka miała mniej czasu dla ciebie, albo nie miała ochoty żeby wyskoczyć na piwo w piątek wieczorem. Nagle stanie się jasne, dlaczego inne matki nieraz wyglądają jak chodzące zombie, choć są przecież na URLOPIE macierzyńskim i NIC NIE ROBIĄ cały dzień (i noc!). Zrozumiesz, dlaczego chcą czasami uciec z domu choćby na dwie godziny do fryzjera, by potem wracać z tęsknotą do tego bobasa, który przed wyjściem pomalował pisakami wszystkie ściany w salonie. Zrozumiesz, ale dopiero jak będziesz mieć własne dzieci. Dzieci siostry, sąsiadki czy kuzynki tej wiedzy nie dają!

17. Utrata wolności.

Dziecko w pewnym sensie zabiera wolność. Jasne, nadal jesteś społecznie wolną osobą, i teoretycznie możesz robić co chcesz, ale praktycznie rzecz biorąc, podejmując każdą decyzję musisz rozważyć jej wpływ na twoje dziecko. Na przykład, do tej pory jeśli chciałaś wyskoczyć w piątek na miasto, to po prostu pakowałaś puder do torebki, wysłałaś kilka smsów i już byłaś w drodze do ulubionego pubu. Teraz, najpierw musisz się zastanowić czy masz z kim zostawić dziecko (to nie pies czy kot, które może kilka godzin pobyć samo!), potem przekalkulować koszta ewentualnej niani (i własnych wyrzutów sumienia), a na koniec i tak uświadomisz sobie, że nie masz w czym wyjść, bo kiecki sprzed ciąży tu i ówdzie zrobiły się przyciasne…

18. Dylematy i decyzje trudniejsze niż do tej pory.

Szczepić czy nie szczepić? Wrócić do pracy czy zostać z maleństwem w domu? Wybrać nianię czy żłobek? Dać smoczek czy nie dać? Podawać jedzenie z gotowych słoiczków czy gotować samemu? Ograniczyć oglądanie telewizji czy wyrzucić telewizor z domu? I tak dalej, i tak dalej… Nikt nie zna odpowiedzi na te pytania, choć usłyszysz milion rad! Ale to ty musisz podjąć te decyzje. I tylko ty poniesiesz ich konsekwencje, a nie łatwo dźwigać na swoich barkach tak dużą odpowiedzialność.

19. Będziesz pod stałym atakiem MLM.

Świeżo upieczone mamy to łatwy cel. Zmagają się z cellulitem, rozstępami i brakiem gotówki, która przy dziecku znika w zastraszającym tempie. Z jednej strony będą cię atakować atrakcyjnymi ofertami pracy: „Praca dla mam, w dogodnych godzinach, bez sprzedaży, do 500 funtów tygodniowo…”. Z drugiej strony będą ci oferować kosmetyki o cudownych właściwościach, dzięki którym znikną rozstępy (oj niestety, na to żaden krem nie pomoże!), albo odrosną ci włosy po ciąży (i tak odrosną, jak burza hormonalna się uspokoi). Nie daj się nabrać – cudowne preparaty nie istnieją, a w MLM trudno się wybić i zarobić – to naprawdę ciężka praca i to praca 24 godziny na dobę…

20. Macierzyństwo – tak samo a jednak inaczej.

Macierzyństwo to jedna z tych niezwykłych rzeczy, która jednocześnie jest uniwersalna i totalnie subiektywna. Na przykład, prawdą obiektywną będzie, że wszystkie dzieci przechodzą przez pewne fazy rozwoju, które z czasem mijają, ale jak i kiedy je przejdą jest sprawą zupełnie indywidualną. Obserwujemy nasze dzieci na co dzień, nikt nie zna ich lepiej niż my, i na tej podstawie możemy stworzyć listę takich oto faktów. Tych 20 faktów powstało na bazie moich osobistych doświadczeń, ale założę się, że każda matka może stworzyć podobną listę, choć będzie ona zupełnie inna od mojej.

To jak, pochwalisz się swoją listą?

Uff, ocieram pot z czoła. Nieźle się nagimnastykowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post! Pamiętaj, że razem tworzymy to miejsce i dzięki Twojej obecności będzie się ono rozwijać dalej. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad – żebym wiedziała, że tu jesteś! Masz kilka możliwości:

* Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to chwilka, a dla mnie istotna wskazówka, czy idę w dobrym kierunku. * Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco. Jeśli ten wpis okazał się przydatny – podziel się nim ze znajomymi. * Możesz śledzić mnie również na Instagramie, gdzie znajdziesz więcej zdjęć z naszych wypraw, jak i uchwycone chwile z naszej codzienności w UK.

© WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
CAŁOŚĆ JAK I ŻADNA CZĘŚĆ UTWORÓW NA EMIGRATKA.COM NIE MOŻE BYĆ ROZPOWSZECHNIANA W JAKIEJKOLWIEK FORMIE I SPOSÓB BEZ ZGODY REDAKCJI EMIGRATKA.COM. WOBEC OSÓB ŁAMIĄCYCH PRAWO, PODJĘTE ZOSTANĄ WSZELKIE DZIAŁANIA PRAWNE, CELEM DOCHODZENIA ROSZCZEŃ FINANSOWYCH.