Wielka Brytania słynie z wyjątkowo deszczowej aury oraz sporej ilości pubów. Zapewne między jednym a drugim jest wiele wspólnego, ale czy wiesz, że w UK obowiązuje prawo, które zabrania „upijania” się w pubie? Brzmi niedorzecznie? Czytaj dalej i poznaj najpopularniejsze absurdy brytyjskiego prawa!

1. Zakaz pijaństwa w pubie

Pub to miejsce, w którym można spędzić miło czas ze znajomymi, czasem coś przekąsić, a przede wszystkim napić się alkoholu. Wedle jednak obowiązującego prawa, upicie się w pubie jest nielegalne, tak samo jak i w innych miejscach publicznych (sekcja 12 Licensing Act 1872).  Podobnie też, zabronione jest sprzedawanie alkoholu osobom nietrzeźwym czy też pośredniczenie w kupowaniu alkoholu – a więc nie powinieneś „stawiać kolejki” kumplowi, który powoli traci równowagę, bo za to też możesz odpowiedzieć przed sądem (Licensing Act of 2003). Zdarza się, że właściciele pubów proszą o opuszczenie lokalu osoby, które według ich uznania spożyły wystarczającą ilość alkoholu i mogą zacząć zachowywać się w sposób agresywny bądź nieprzyjemny w stosunku do pozostałych gości lokalu. Chcesz się „porządnie” napić? Zostań w domu.

2. Różnica między dywanem a wycieraczką?

Zarówno dywan jak i wycieraczka mają wiele wspólnego: leżą na podłodze, można po nich chodzić i od czasu do czasu przydałoby się je „wytrzepać”. A co je różni? Nie tylko tworzywo z którego są wykonane i rozmiar, ale także fakt, że dywanów nie można „trzepać”  w miejscu publicznym, natomiast wycieraczki można, ale tylko i wyłącznie przed godziną 8 rano! To tłumaczy brak trzepaków, na których w dzieciństwie spędzaliśmy mnóstwo czasu…

W tym samym podpunkcie Metropolitan Police Act 1839, w sekcji 60, przeczytać możemy również, że zabronione jest wystawianie w miejscu publicznym jakichkolwiek zbiorników wodnych, studni, czy rur, do których może ktoś wpaść. Dlatego też, pomimo doskwierających upałów, spółdzielnie mieszkaniowe nakazywały swoim mieszkańcom usuwanie basenów kąpielowych, które ci rozłożyli pod swoimi oknami na terenie należącym do spółdzielni. Bo co, gdyby uciekający złodziej potknął się, wpadł do basenu i utonął?

fot. pixabay

3. Ziemniaki? Tym z Polski dziękujemy.

Spędzasz wakacje w Polsce i myślisz o przywiezieniu ziemniaków prosto od rolnika? Masz wolną rękę, jeśli robisz to tylko na własny użytek. Natomiast jeśli masz zamiar je odsprzedać, to uważaj, bo zgodnie z Polish Potatoes Order 2004, przywóz kartofli z Polski jest nielegalny i zabroniony, chyba że dopełni się kilku formalności: najpóźniej na dwa dni przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii należy zgłosić chęć  przywiezienia ziemniaków do odpowiedniego inspektora. Należy podać czas i miejsce importu, ich ilość, gatunek, cel dostawy, numery referencyjne etc. Restrykcje zostały wprowadzone w 2004 roku w związku z wykryciem bakteriozy pierścieniowej, gdzie aż 17% wszystkich badanych próbek w Polsce było zarażonych bakterią. Wysoki poziom zakażenia ziemniaków chorobą z ang. ring rot utrzymuje się do dziś.

fot. pixabay

4. „Knock Down Ginger”

Każdy z nas był kiedyś dzieckiem i niejeden z nas brał udział w zabawie (albo przynajmniej obserwował kolegów z podwórka), która polegała głównie na denerwowaniu sąsiadów. Podbiega sie do drzwi, puka, ucieka i z ukrycia obserwuje reakcję „ofiary”. Teraz już jako dorośli, wiemy jak taka sytuacja może być wyprowadzająca z równowagi i bardzo stresująca w szczególności dla osób starszych i schorowanych. Obecnie za ten żart nie grozi kara więzienia, ale możliwy jest areszt a także kara grzywny w wysokości 500 funtów. Wiec jeśli pukasz bądź dzwonisz do drzwi, lepiej żebyś miał konkretny powód!

 5. STOP zabawa!

Niejednokrotnie dziwiły mnie pretensje Brytyjczyków wylewane na forach internetowych: bo ktoś o 8 rano kosił trawnik, bo dzieci za głośno bawiły się na ogrodzie, bo pies szczeka, bo ktoś grilla rozpalił po 20:00, bo ktoś chodził nago we własnym domu i jego nagość była dostrzegalna przez okno… Nic dziwnego, skoro w miejscach publicznych zabronione jest nawet puszczanie latawca, czy też ślizganie się zimą po lodzie na chodniku czy ulicy. Wystarczy, że twoja zabawa będzie przeszkadzać bądź zagrażać choćby jednej osobie i już łamiesz prawo! A 200 funtów drogą nie chodzi…

fot. pixabay

6. Kilka słów o rybach

Jeśli kiedykolwiek zdarzy ci się wyłowić  wieloryba bądź jesiotra, które należą do tzw. royal fish (walenie to ryby?!) –  na brytyjskim wybrzeżu, pamiętaj aby głowę  oddać królowi, a ogon królowej. Niestety, ale to ich własność. A co do łososia (Salmon Act 1986, sekcja 32)- pamiętaj, aby nie trzymać go w podejrzany sposób, cokolwiek to znaczy…

fot. pixabay

7. Grzybobranie – tak czy nie?

Niejednokrotnie docierały do mnie plotki, że w UK zbierać grzybów nie wolno, bo są własnością królowej. Ile w tym prawdy? Ziarnko prawdy można znaleźć w niemal każdej plotce. Tak samo jest i w tym przypadku. Po pierwsze, zbierać grzyby wolno, ale trzeba spełnić kilka warunków, aby nie narazić się na przykre konsekwencje:

  • omijaj lasy prywatne – wówczas grzyby należą do właściciela ziemi
  • obowiązuje kategoryczny zakaz zbierania 4 gatunków grzybów: Hedgehog Fungus (kolczak obłączasty), Oak Polypore (huba), Royal Bolete (borowik królewski) oraz Battarraea Phalloides (szczudłówka piaskowa), (Wildlife and Countryside Act 1981)
  • nie wolno ci zebrać więcej niż 1,5kg grzybów jednorazowo
  • grzyby można zbierać tylko i wyłącznie na użytek własny (nie wolno odsprzedawać, choć restauracje płacą nawet po 50 funtów za kilogram!)
  • omijaj lasy, które są pod ochroną lub stanowią Park Narodowy, jak np. New Forest w Hampshire czy Epping Forest znajdujący się na granicy Greater London
  • fot. pixabay

8. Większe zakupy w B&Q albo Wickes?

Zgodnie z Metropolitan Police Act z 1839, sekcja 54, nie wolno spacerować chodnikiem bądź ulicą z deską, beczką, drewnem, drabiną, kołem itp., za wyjątkiem sytuacji, gdy je chcesz załadować bądź wyładować z samochodu. Więc jeśli mieszkasz gdzieś blisko marketu budowlanego, zapomnij że te parę minut przebiegniesz z belką pod pachą. To znaczy, możesz podjąć to ryzyko, ale musisz liczyć się z konsekwencjami, a te mogą sięgać nawet 500 funtów!

***

Niestety w brytyjskim prawie wciąż można odwoływać się do aktów prawnych sprzed kilkudziesięciu czy nawet kilkuset lat! Czasy się zmieniają, a przepisy prawne nie są uaktualniane czy dostosowywane do obecnych realiów. Krąży też wiele legend miejskich, mówiących o różnych zakazach i regułach, które brzmią jeszcze bardziej niedorzecznie, niż wspomniane powyżej przepisy. Ale o tym przeczytacie już niedługo, w następnym wpisie.

#emigratka


Przeczytaj również: Każdy emigrant musi przez to przejść…


© WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
CAŁOŚĆ JAK I ŻADNA CZĘŚĆ UTWORÓW NA EMIGRATKA.COM NIE MOŻE BYĆ ROZPOWSZECHNIANA W JAKIEJKOLWIEK FORMIE I SPOSÓB BEZ ZGODY REDAKCJI EMIGRATKA.COM. WOBEC OSÓB ŁAMIĄCYCH PRAWO, PODJĘTE ZOSTANĄ WSZELKIE DZIAŁANIA PRAWNE, CELEM DOCHODZENIA ROSZCZEŃ FINANSOWYCH.