„Oh, baby, it’s cold outside”, śpiewa Dean Martin w jednym ze swoich świątecznych hitów. Jednak istnieją powody, dla których niezależnie od pogody chętnie wybieramy się na Christmas Markets, z ogromnym entuzjazmem i często szeroko otwartym portfelem. Na czym polega ich magia? Dlaczego tak trudno jest się im oprzeć?

Zerwanie z codziennością

Święta to wyjątkowy czas, ponieważ wtedy wszystko dzieje się inaczej. W myśli wkradają się wizje spędzania wolnego czasu, tak różnego przecież od codzienności każdego człowieka. Monotonię nieustannie mijanych ulic przerywają nadające im zupełnie nowego charakteru barwne dekoracje, kolorowo migające lampki, rozświetlone bałwanki, aniołki, renifery i mikołaje wspinające się do okien i kominów. Do tego wprowadzające w świąteczny klimat kolędy i bożonarodzeniowe muzyczne hity wykradające się niemalże zza każdej sklepowej witryny. Dajemy się porwać świątecznej gorączce, odpychamy na bok wszystkie nieprzyjemne myśli, które w jakikolwiek sposób mogłyby wpłynąć na nasz pełen radości i życzliwości nastrój. I – niestety – nasze budżety stają się zdecydowanie mniej restrykcyjne – pozwalamy sobie na znacznie więcej – więcej uśmiechu, więcej rozleniwienia, więcej wydatków – bo jak nie w święta, to kiedy?

Nie tylchristmas-marketsko na zdjęciach

Chyba każdy się zgodzi, że celebrowanie świąt jak i przedświąteczna gorączka przygotowań nieodzownie wiąże się z obecnością rodziny i przyjaciół. Christmas Markets doskonale o tym przypominają. Setki różnobarwnych stoisk organizowane są w sposób demokratyczny – każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od wieku, płci i upodobań. Właśnie dlatego możemy wybrać się na nie zarówno z kilkuletnią siostrą lub babcią, partnerem czy ze znajomymi. Zawsze możemy być pewni dobrej zabawy. Ilość ciekawych rzeczy do zobaczenia nie pozwala na nudę. Duża przestrzeń sprawia, że trudno zdecydować się w którą stronę podążyć. W razie zmęczenia zawsze znajdzie się przytulny kąt, w którym można usiąść i rozkoszując się tradycyjnie grzanym winem poobserwować wydarzenia z dystansu. Christmas Markets to także bardzo popularne miejsce na kupowanie prezentów. Przygotowywanie niespodzianek dla najbliższych jest niezwykle przyjemną aktywnością – robiąc to mamy okazję spełniać cudze marzenia i wyrażać ciepłe uczucia, które wobec nich żywimy. Wybór sprzedawanych w tych miejscach rzeczy jest tak duży, że bez trudu znajdziemy odpowiednie upominki dla naszych najbliższych.

Uczta dla zmysłów

Świąteczna sceneria potrafi wzbudzić wiele rozmarzonych westchnień. Rozświetlone fantazyjnymi lampkami ulice, płynące zewsząd klimatyczne melodie – Christmas Markets to nie tylko uczta dla oczu i uszu, ale również dla zmysłu powonienia i smaku. Zbliżając się do ulic wypełnionych świątecznymi stoiskami docierają do nas niemalże odurzające zapachy grzanego wina i piwa, gorącej czekolady i kaw zaprawianych nutką różnorakich alkoholi unoszące się ponad stoiskami.Przeplatają się one z aromatycznym węgierskim gulaszem, hiszpańską paellą czy tradycyjnie obecną niemiecką kiełbaską bratwurst. Dla fanatyków słodkich przysmaków czekają owoce na patyku zatapiane w czekoladzie, duńskie mini naleśniczki czy francuskie kuleczki ptysiowe wypełnione po brzegi bitą śmietaną. Można natknąć się na przysmaki z całego świata – przekąski, słodkości, bardziej „konkretne” jedzenie. To wyjątkowa okazja, by spróbować czegoś nowego i poznać tradycyjne smaki innych kultur.

HNCK9839Starannie wykonane rękodzieło uśmiecha się do nas z sąsiednich przestrzeni, zaraz obok wyrobów fabrycznej produkcji. Wszystko woła do naszego poczucia estetyki. Myślimy o własnych mieszkaniach, chcemy przyozdobić je najpiękniej, jak potrafimy. Pod wpływem otoczenia sami zmieniamy się w sezonowych artystów, dbających o wystrój i atmosferę. Zapach stroików uplecionych ze świeżo ściętych gałązek jodły i świerku, czy rzeźbionych drewnianych ozdób ogrodowych miesza się z wonią ręcznie robionej galanterii skórzanej i aromatycznymi mydłami i świecami, wytwarzanymi z naturalnych składników. Christmas Markets to istna karuzela zapachów i aromatów, smaków z różnych zakątków świata i dźwięków napawających ciepłem i radością.

Być może na tym polega ich magia – znajdujemy impuls, który nakazuje nam odrzucić to, co napawa nas smutkiem i niechęcią, a jednocześnie każe nam skupić się na tym, co czyni nas lepszymi – pełnymi życzliwości, wdzięczności, otwartymi na to co „nowe”. Warto wybrać się na Christmas Markets, by dać się porwać świątecznemu szaleństwu i choć przez ten jeden moment w roku spróbować by lepszą wersją samego siebie.

MK/ emigratka.com

Fot. pcjumbo


© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Całość jak i żadna część utworów na emigratka.com, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i sposób bez zgody redakcji emigratka.com. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne, celem dochodzenia roszczeń finansowych.