Menu
Lifestyle

Dalgona Coffee. Koreańska kawa – HIT czy KIT?

dalgona coffee

Zrobiłam to.  Jak wszystkie Instagramerki – to ja też. Dzięki temu Ty już nie musisz. Dalgona Coffee, kawa azjatycka stworzona z tęsknoty za kawiarnianym blichtrem. Banalna w wykonaniu i na 99%, wszystkie niezbędne składniki znajdziesz w swojej kuchennej szafce.

https://www.instagram.com/p/B_zcJ31ljHY/

Koreńska Dalgona Coffee, bo o niej tu mowa, to wyjątkowo popularny napój wśród Instagramerek. Nie mogłam przejść obojętnie, bo cudownie i smacznie się prezentuje. Na delikatnej, mlecznej chmurce unosi się aromatyczna, pobudzająca zmysły kawowa pianka, subtelnie oprószona płatkami gorzkiej czekolady. Niebo w gębie! – pomyślisz. Podniebienny raj dla prawdziwych kawoszy! Czujesz bluesa? Pierwsze orzeźwienie przychodzi, kiedy przeczytasz recepturę:

  • 2 (słownie DWIE) łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 2 łyżki wody
  • 2 łyżki cukru pudru
  • pół szklanki mleka

Pierwsze trzy składniki wystarczy ubić zwykłym mikserem. Nie jest to ani trudne, ani pracochłonne. Jakieś dwie minutki wystarczą, aby mikser ręczny ogarnął temat. To samo robimy z mlekiem w osobnym naczyniu. Na koniec do szklanki przenosimy mleko, na to delikatnie układamy piankę z kawy, wody i cukru, całość posypujemy wiórkami z czekolady. Ot cała filozofia.

Dodać należy, że nie da się tego wypić, ani zjeść -nawet jeśli nazwiemy to wykwintnym deserem kawowym. Nawet jeśli dodasz gałkę lodów waniliowych czy łyżkę kakao. Przede wszystkim, espresso zazwyczaj przyrządza się z 1 (słownie JEDNEJ) łyżeczki kawy – dwie łyżki to w przybliżeniu 4 łyżeczki! Próbowałaś kiedyś kawy z czterech łyżeczek? O ile nie masz kaca giganta i nie chcesz zasadzić sobie energetycznego kopa – to nie próbuj. Wystarczy, że ja to zrobiłam. Ty już nie musisz. Oszczędź sobie czasu i zafunduj swoim kubkom smakowym coś przyjemniejszego. Będą Ci dozgonnie wdzięczne!

Pewnie, że znajdzie się jakiś kawosz z krwi i kości, który kocha kawę tak mocno, że intensywny smak  tej koreańskiej kawy zaledwie delikatnie muśnie jego podniebienie. Potem podda się tej nieokiełznanej sile, która stopniowo zawładnie całym jego ciałem, by na końcu poczuć przyjemne mrowienie w czubkach palców. Ale takich jednostek jest mniej. Cztery kawy dziennie, zrozumiem, ale cztery kawy w jednej filiżance już nie koniecznie. A może się mylę?

Przeczytaj również: 20 prawd o macierzyństwie, o których nikt nie mówi...

Na Insta zobaczymy to, co chcielibyśmy zobaczyć i to, co inni chcą, żebyśmy widzieli. A prawda? A kto by sobie prawdą głowę zawracał? Prawda częściej ma gorzki smak, nie wygląda zbyt kolorowo, a różowy filtr nie zawsze pasuje. Pozostaje tylko pytanie, czy ten bajecznie idealny Instagramowy świat jest nam potrzebny i czy sprawia, że czujemy się lepiej? Czy może dzieje się odwrotnie i scrollując kolejną porcję radosnych zdjęć czujemy się coraz gorzej, przeciętnie i nijako?

xoxo