Menu
Lifestyle

Historia o chłopcu, który płakał. O kryzysie empatii

Żyjemy w świecie pozbawionym empatii, albo co najmniej doświadczamy jakiegoś kryzysu w tej sferze. Empatia jest nam wyjątkowo niezbędna do życia w społeczeństwie – pozwala nam zrozumieć innych, dzięki czemu zamiast reagować agresją potrafimy współczuć. Na czym polega empatia? Empatia to nic innego jak umiejętność wczuwania się, postawienia się w czyjejś sytuacji. Umiejętność wejścia w czyjeś buty, wyobrażenia sobie, co ta druga osoba czuje, co przeżywa w danym momencie, jak postrzega otaczający ją świat. W ostatnim czasie zauważyłam, że większość ludzi ocenia sytuację wyłącznie ze swojej perspektywy, bazując wyłącznie na swoim doświadczeniu, zupełnie zapominając, że czyjaś sytuacja – choć podobna – może być zupełnie inaczej przeżywana i odbierana przez jej uczestnika.
O Chłopcu, który płakał…

Ostatnio bardzo poruszyła mnie historia małego chłopca w wieku około 6-7 lat, z którym wideo w roli głównej krąży po sieci. Od czasu do czasu, ktoś ze znajomych podsyła mi to nagranie, żeby „się pośmiać”. Nie wiem, oglądałam to nagranie już kilka razy, i szczerze mówiąc nic tam śmiesznego nie dostrzegam! Dla tych, co nie wiedzą o które wideo chodzi, spróbuję je pokrótce opisać (nie chcę przykładać ręki do jego udostępniania). Chłopiec odrabia zadanie domowe, wypisując literkę „i” w zeszycie, po jego policzku spływają łzy, które kapią na zeszyt. Matka siedzi obok niego, trzymając w ręku telefon, którym nagrywa całą sytuację. Dziecko płacze, wierci się, jest smutne. Mówi, że go stopa boli, potem głowa. Skarży się, że w szkole musiał dużo rysować, pisać, że „pani go w szkole wykończyła”, że teraz robi to mama, bo nie daje mu dojść do słowa, bo się na niego drze. Że mama była nie miła, że mówi tylko „pisz, pisz, kurde, pisz”, że go kompletnie nie rozumie… W między czasie, mama, trzymając w rękach telefon, mówi cynicznym, drwiącym, niby  niedowierzającym tonem: „Zmęczony jesteś? Noga cię boli i przez to pisać nie możesz? To na konsoli też nie możesz grać? Pani cię wykończyła? JA cię nie rozumiem?”.

  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn
Bo przecież dziecko chce się wymigać od zadania domowego…

Po pierwsze dziecko nie wygłupia się. Nie śmieje się, nie pochlapało sobie twarzy wodą, żeby coś upozorować. Realne łzy zachlapują mu zeszyt, który z każdą kolejną kroplą nabiera wody. Pokazuje kostkę, która go boli – matka nie dopytuje, nie ogląda stopy, a mogłaby chociaż zaproponować przyłożenie kostki lodu, aby pokazać dziecku, że go słucha, rozumie, troszczy się o niego.

Dziecko wyraźnie jest zmęczone, przestymulowane i jedyna rzecz o jakiej marzy, to odpocząć, odstresować się, zająć się czymś, co sprawi mu przyjemność. Czemu mama nie mogła zaproponować chwili odpoczynku, przerwy? Tymczasem matka cały czas drwi, jakby kilka godzin w szkole nie miało prawa zmęczyć dziecka. Czy my matki nigdy nie jesteśmy zmęczone? Nie marzymy od czasu do czasu o tym, by rzucić garami, praniem, sprzątaniem i usiąść wygodnie i poczytać książkę? Czy niby nasza praca jest bardziej męcząca niż kilka godzin intensywnej nauki w szkole? Moja córka w tym roku zaczęła przygodę ze szkołą. Nigdy w życiu nie widziałam jej równie zmęczonej. Po 6 godzinach w placówce, nie jest w stanie mi powiedzieć co robiła, ani co jadła. Nie pamięta. Za dużo informacji. Zbyt wiele emocji. Za dużo przeżyć.

  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn
Luka empatyczna, czyli dlaczego nie rozumiemy dzieci

Pamiętasz, że jako dziecko bałaś się ciemności? Samotności? Trzęsłaś się ze strachu, gdy ktoś gasił światło i zamykał za sobą drzwi? A może panicznie bałaś się obcych twarzy, czy cioci, którą spotykałaś raz na dwa lata? Teraz jesteś dorosła, i doskonale wiesz, że to nic strasznego w rzeczywistości. Wiesz, że w ciemności nie kryją się żadne duchy i potwory, że rodzic jest w pokoju obok, a drzwi nie zatrzaskują się na zawsze. Że ciocia jest najcieplejszą osobą na świecie i nigdy nie miała zamiaru cię skrzywdzić. Teraz to wiesz. A wtedy? Gdy miałaś te kilka lat? Co przeżywałaś? Co czułaś? Jak mocno się trzęsłaś ze strachu? Przypomnij sobie.

Rozmawiając ze swoim dzieckiem, nie powinno się opierać tylko i wyłącznie na własnym doświadczeniu. Teraz jesteś dorosła i bagatelizujesz sytuację i strach swojego dziecka, zamiast przypomnieć sobie, co wtedy naprawdę czułaś. Dziecko jest przerażone, potrzebuje ciepła, zrozumienia, bliskości. Tak samo, jak ty wtedy…

  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn
Wyobraź sobie…

Jeśli nadal nie dostrzegasz niczego niepokojącego w historii o chłopcu, który płakał, to spróbuj wyobrazić sobie analogiczną sytuację z tobą w roli głównej.

Ty i twój mąż/facet/partner (Istotne jest tu zachowanie nierównowagi sił, tak jak jest w przypadku relacji dziecko – osoba dorosła). Ty wracasz z pracy, w której szef wycisnął z ciebie ostatnie resztki energii. Mózg ci się zlasował kompletnie, próbując sprostać wszystkim wymaganiom szefa, który nie darzy cię szczególną sympatią. Masz ochotę rzucić tę pracę w cholerę, ale doskonale wiesz, że nie możesz sobie na to pozwolić. Wracasz do domu, zmęczona fizycznie i psychicznie, zdemotywowana, obolała. Powinnaś teraz ugotować obiad, bo robisz to praktycznie codziennie. Facet staje w drzwiach i pyta, czemu nie gotujesz obiadu? Ty na to, że zmęczona jesteś, że najchętniej to byś poczytała książkę, albo obejrzała jakiś serial leżąc na sofie, bo opadasz z sił. Co robi facet? Bierze telefon, włącza nagrywanie i drwiącym tonem mówi: „Jak to, nie masz siły obiadu ugotować, a masz siłę książkę czytać? Boli cię coś? Nie żartuj, cały dzień za biureczkiem siedziałaś, a ja na kopalni zapier..lałem, i to TY jesteś zmęczona? No weź nie pier..l”. Po czym filmik rozsyła do kumpli, co by się pochwalić jak „dyscyplinuje” swoją żonkę – bo przecież jak raz jej odpuści, to mu wejdzie na głowę!

  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn

Jak się teraz czujesz? Nadal wydaje ci się to takie śmieszne? Tak jest u ciebie w domu? Czy to według ciebie normalna sytuacja? Jeśli tak, to bardzo ci współczuję i jest mi z tego powodu bardzo przykro…

Proszę, jeśli nadal nie rozumiesz, to chociaż nie rozsyłaj tego filmiku znajomym. Mogą to zobaczyć jego koledzy i lada chwila może stać się ofiarą bullyingu w szkole…

Dla dociekliwych

 Ostatnio wpadłam na wyniki badań (From painkiller to empathy killer: acetaminophen (paracetamol) reduces empathy for pain), pokazujące, że paracetamol (acetaminofen) przyjmowany w dawce zaledwie 1000mg  wpływa na naszą zdolność empatii, a raczej kompletnie ją upośledza. Nie tylko nie odczuwamy bólu fizycznego, ale również słabiej odczuwamy ból psychiczny i bagatelizujemy w tym samym czasie ból innych ludzi. Bierzesz paracetamol – pozbawiasz się empatii.

Jednak pierwszym, największym wrogiem empatii jest nasza miłość do mediów, głównie Internetu. Codziennie jesteśmy bombardowani ogromną ilością emocjonujących zdjęć, fake newsów, zatracając granicę pomiędzy prawdą a fałszem. Z czasem uodparniamy się na to o czym czytamy, na co patrzymy, bo nie bylibyśmy nawet w stanie zaangażować się w każdą treść i zastanowić się nad nią przez chwilę. Coś już było, czegoś już doświadczyliśmy, wszystko jest znane i oklepane – nic już nie wzbudza naszej empatii…

DARMOWY EBOOK!

"Jak przetrwać jako full-time mama. 5 skutecznych hacków"

Jak przetrwać z dziećmi w domu 24/7 i nie zwariować?

5 rozdziałów, 30 stron - same konkrety- wiem, że masz mało czasu!

Tylko TERAZ zupełnie za DARMO!

 

>>>Ebook przeczytało już ponad 100 wyjątkowych MAM! <<<

Super! Sprawdź swoją pocztę email.

Pin It on Pinterest

Share This