Żyjemy w biegu. Mało kto w obecnych czasach może sobie pozwolić na leniwe śniadanie przy aromatycznej kawie, z intrygującą lekturą w ręku. Nieustannie brakuje nam czasu na realizowanie nawet tych podstawowych zadań i obowiązków. Aż w końcu mówimy sobie dość i w głowie pojawia się pytanie, czy to wszystko ma w ogóle jakiś sens? Czy w tej właśnie chwili jestem tu gdzie powinnam? Czy to jest moje miejsce na ziemi? Czy podjęliśmy właściwe decyzje? Czy żyjąc w Polsce nasze życie wyglądałoby inaczej? Lepiej? Zaparz sobie kawę (lub herbatę), usiądź wygodnie i dowiedz się, czy masz do czynienia z szokiem kulturowym.

 

Wyjazd zagranicę w celu osiedlenia się, zamieszkania, podjęcia pracy to zupełnie inna bajka niż kilkudniowa wycieczka czy wakacyjna praca na kilka tygodni. W tym drugim przypadku, jesteś w stanie znieść spanie na niewygodnej kanapie, jedzenie konserw i makreli z puszki, czy dzielenie łazienki z sześcioma obcymi osobami. Bo wiesz, że to przejściowy etap. Za kilka tygodni wrócisz do „siebie”, gdzie czeka na ciebie wygodne łóżko, lodówka wypełniona ulubionymi smakołykami oraz satysfakcja, że wszelkie niewygody i poświęcenie wynagrodzone zostaną  grubszym portfelem i bagażem niepowtarzalnych doświadczeń. Kiedy natomiast osiedlasz się bez perspektywy szybkiego powrotu, gdzieś z tyłu głowy dociera do ciebie szept mówiący: „musisz się przyzwyczaić, nic się nie zmieni przez najbliższe kilkanaście lat”. A przymus to całkowite przeciwieństwo chęci, ciekawości czy wolnej woli.  Przymus potrafi odebrać smak, zapach i wszelką przyjemność z tego, co do tej pory pieściło podniebienie, wzbudzało chęć odkrywania i poznawania. Poznaj bliżej stadia szoku kulturowego i dowiedz się,  na którym etapie jesteś.


Przeczytaj także: Emigracja to stan umysłu


Miesiąc miodowy

Kalervo Oberg, kanadyjski antropolog, uważał, że początek niemal każdej emigracji przypomina miesiąc miodowy (za wyjątkiem tej przymusowej!). Byłeś kiedyś zakochany? To doskonale wiesz, co mam na myśli! Z początku zachwycamy się niemal wszystkim. W Anglii ludzie są jakoś bardziej uprzejmi, pomocni, dzieci chodzą do szkoły w eleganckich mundurkach, kierowcy na drogach się nie spieszą i chętnie ustępują pierwszeństwa. Codziennie masz szansę poznać ludzi z całego globu, różnych kultur, a kuchnie świata  są na wyciągnięcie ręki. Poza tym niższe podatki, pięć razy większe zarobki, praca czeka na każdym kroku… Wszystko jest takie nowe, ekscytujące, w mgnieniu oka ulegamy niepojętemu zachwytowi i zupełnie zapominamy, że przecież wszystko oprócz zalet, ma też swoje wady. A żaden „miesiąc miodowy” nie trwa wiecznie…

Negacja

Kiedy pierwsze zauroczenie mija, pewne rzeczy, sytuacje czy ludzie zaczynają irytować. Frustrujesz się, bo pomimo starań i nauki wciąż wiele nie potrafisz zrozumieć, zarówno słów, gestów jak i zachowań. Twój zapał powoli opada. Każdy kontakt z innym człowiekiem wzbudza niepokój i stres. Czy tym razem mnie zrozumieją? Czy znowu będę prosić pięć razy, by coś powtórzono? Poza tym pojawia się tęsknota za bliskimi, których nie ma teraz obok by nas wesprzeć, poklepać po ramieniu i powiedzieć: „nie poddawaj się, dasz radę!”. Zauważasz, że omijają cię rodzinne uroczystości, najbliżsi również tęsknią za tobą, co wzbudza w tobie dodatkowe poczucie winy. O swoich trudnościach nie chcesz im mówić, aby oszczędzić im zmartwień. Zostajesz ze swoimi problemami sam na sam. Pojawia się samotność. W pewnym momencie opadasz z sił. Ten etap emigracji jest wyjątkowo trudny. Niektórzy mogą odczuwać bóle głowy, cierpieć na bezsenność a nawet i depresję. Kompletnie nie potrafią się odnaleźć w nowej kulturze. Część emigrantów na tym etapie poddaje się i wraca do domu. Pozostali walczą dalej i próbują się dostosować za wszelką cenę.

fot. picjumbo

Dostosowanie


Rozumiesz znacznie więcej. Żarty, anegdotki, metafory. Powoli odzyskujesz kontrolę nad swoim życiem, balans. Jesteś w stanie bez większego stresu iść do lekarza, porozmawiać z nauczycielem dziecka czy odpisać na list do urzędu. Wiesz doskonale jak funkcjonuje komunikacja miejska, jak rozmawiać z sąsiadami w uprzejmy sposób czy zamówić obiad w restauracji uwzględniając drobne modyfikacje w posiłku. Krótko mówiąc, ogarniasz nową rzeczywistość. Wciąż, co prawda, pojawiają się wzloty i upadki, wciąż niektóre sytuacje potrafią cię niemile zaskoczyć, ale jest już znacznie łatwiej, bo masz ogromny plecak doświadczeń na swoich plecach. (Mnie bardzo dużo pomogła zrozumieć seria Life in the United Kingdom – wydana w języku angielskim, w sumie 4 książki za £20.68 – zawierają wszystkie niezbędne informacje, które pomagają przygotować się do egzaminu British Citizenship – jeśli kogoś takowy interesuje. Szczerze polecam!)

 

Asymilacja

Do tej pory pewne sytuacje, zachowania czy słowa potrafiły mocno cię zirytować, bo po prostu ich nie rozumiałeś. Wszystko porównywałeś do tego co już znałeś wcześniej i w ten sam sposób dokonywałeś oceny. Teraz jest inaczej. Dostrzegasz dobre strony – ale nie patrzysz już przez różowe okulary. Dostrzegasz wady, ale nie patrzysz na nie krytycznym okiem, bo oceniasz wszystko według norm, które rządzą daną kulturą. Rozumiesz różnice i podobieństwa między obiema kulturami, ale nie oceniasz ich porównując je do siebie, a poprzez ich historie, doświadczenia i możliwości.

W obu kulturach świetnie się odnajdujesz. Jesteś silniejszy psychicznie i pewny siebie. Jesteś „u siebie”.

fot. pixabay

 Odwrotny szok kulturowy

Co czuje emigrant, który po kilkunastu latach życia na emigracji wraca do ojczystego kraju? Przecież wraca „do siebie”, „na stare śmieci”. Mówi:  „dałem radę w obcym kraju, to dlaczego nie miałbym dać rady u siebie?!”. Zapominamy jednak, że przez te kilkanaście lat naszej nieobecności bardzo wiele się zmieniło. W miastach przybyło budynków, zmieniła się infrastruktura drogowa, nawet system szkolnictwa nie jest takim sam, jak przed naszym wyjazdem. Starzy znajomi gdzieś się rozproszyli, w miejscu ulubionej cukierenki jest nowy oddział banku, a w urzędach zamiast kolejek są „numerki”.

Poza tym, mieszkając w innym kraju wykształciliśmy w sobie inne spojrzenie na świat, przyzwyczailiśmy się do odmiennej mentalności, nabyliśmy nowe  nawyki. Zderzenie z „krajem lat dziecinnych”, który pozostał w naszej pamięci, może być równie szokujące, co nasz pierwszy wyjazd emigracyjny. Jeśli w Wielkiej Brytanii przywykłeś do załatwiania spraw urzędowych przez telefon, a do managera zwracasz się bezpośrednio na „ty” a nie na „pan”, to pamiętaj, że w Polsce obydwie te sytuacje wyglądają zupełnie inaczej…

***

Pamiętaj, że granice pomiędzy poszczególnymi etapami są płynne. Nie każdy musi doświadczyć wszystkich etapów. Podobnie u każdej osoby będą miały one nieco inny przebieg oraz czas – mogą trwać dni, tygodnie, miesiące a nawet lata. Wpływ na to ma wiele czynników zewnętrznych, jak na przykład nowy związek, śmierć kogoś bliskiego, sukces zawodowy, potomstwo itd.

Ja jestem obecnie gdzieś pomiędzy fazą dostosowania a asymilacją. A Ty?

 

#emigratka


Przeczytaj również: O utracie pamięci, osamotnieniu i dziecięcym uporze


© WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
CAŁOŚĆ JAK I ŻADNA CZĘŚĆ UTWORÓW NA EMIGRATKA.COM NIE MOŻE BYĆ ROZPOWSZECHNIANA W JAKIEJKOLWIEK FORMIE I SPOSÓB BEZ ZGODY REDAKCJI EMIGRATKA.COM. WOBEC OSÓB ŁAMIĄCYCH PRAWO, PODJĘTE ZOSTANĄ WSZELKIE DZIAŁANIA PRAWNE, CELEM DOCHODZENIA ROSZCZEŃ FINANSOWYCH.