Menu
Rodzina

Tak do dziecka nie mów! Kilka słów o neuronach lustrzanych i lęku.

Kilka tygodni temu Eliza Wydrych zamieściła w social mediach fajną grafikę, która jasno mówi, że „Przykład idzie z góry. Czy tego chcemy czy nie, wzorujemy się na ludziach, którzy nas wychowali…”. Obrazek dotyczył postrzegania swojego ciała, szacunku do niego i akceptacji. Analogicznie rzecz się ma z poczuciem bezpieczeństwa i odczuwaniem lęku. To, w jaki sposób postrzegają nas nasze dzieci, będzie miało bezpośredni wpływ nie tylko na to, jak będą postrzegać  siebie i innych, ale też jak będą postrzegać otaczający je świat i jak się w nim będą czuć.

Bać się za bardzo

Wiele osób na emigracji nie czuje się bezpiecznie. Nie da się zaprzeczyć, że zupełnie nowe miejsce, otoczenie, obce i nieznajome twarze wzbudzają niepokój. I to właściwie dobrze, że tak się dzieje. Lęk ułatwia nam życie. Informuje nas, kiedy trzeba zachować czujność. Obawy pomagają nam rozpoznać niebezpieczne miejsca czy sytuacje. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy boimy się za bardzo. Na każdym kroku spodziewamy się czyhającego  tuż za rogiem niebezpieczeństwa. W ludziach dopatrujemy się najgorszych zamiarów i intencji. Boimy się zawierać nowe znajomości, unikamy nieznanych nam miejsc. Dlaczego boimy się za bardzo?

Odczuwanie lęku
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn

Neurony lustrzane

Ma to związek z działaniem neuronów lustrzanych. To taki typ neuronów, które uaktywniają się, kiedy bacznie obserwujemy czyjeś działania. Jeśli masz dzieci, na pewno zauważyłaś, jak wiele nauczyły się naśladując ciebie – twoje słowa, gesty. Nieraz śmiałaś się patrząc zdumiona na swoją miniaturową kopię lustrzaną. Ale wesoło jest tylko do momentu, kiedy dzieci naśladują nasze fajne, pozytywne nawyki. Mniej ciekawie się czujemy, kiedy nasza słodka miniaturka podczas zabawy, odgrywania ról, zaczyna krzyczeć, wymachiwać palcem czy (o zgrozo!)przeklinać. To jest trochę tak, jakby dostać w policzek od losu na obudzenie – dzieci chłoną i kopiują wszystko, bez segregacji na to, co jest dobre a co złe. Od tego momentu obiecujemy sobie, że już nigdy na dziecko nie krzykniemy, a w jego obecności nie będziemy przeklinać! Też składałaś sobie takie przysięgi? Przykro mi to pisać, ale to niestety za mało.

  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn

Jak nas widzą, tak nas… naśladują

Innych, negatywnych nawyków, które dzieci mogą błyskawicznie przejąć, najczęściej nie zauważamy. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy cały czas obserwowani i „podsłuchiwani” przez maleńkie, gumowe uszy. Kiedy stoisz  przed lustrem, mówiąc:  „Ale mam wielki tłusty brzuch, ale jestem gruba, ohydna”, twoja córeczka pobiegnie zaraz do swojego pokoju, stanie przed swoim lusterkiem i zrobi dokładnie to samo! Ta niby zabawa z czasem przekuje się w nawyk. Takie komunikaty wpłyną na to, jak za kilka lat będzie siebie postrzegać, a kiedy dorośnie będzie uparcie walczyć z tym „brzuchem”. Zresztą ta sama matka, będzie ciągle dziecku powtarzać: „wciągnij ten brzuch”, „zrób coś z TYM”, „bo ludzie patrzą”, wpędzając dziecko w coraz większe kompleksy, a może i nawet w zaburzenia odżywiania.


Przeczytaj również: Full-time mama – najtrudniejszy zawód świata.

Strach ma wielkie oczy

To, na co ja chciałabym zwrócić jeszcze uwagę, to poczucie bezpieczeństwa, które podczas emigracji jest niezwykle istotne. Trudno zapuścić korzenie, zaprzyjaźnić się z sąsiadami, przesiąknąć  do lokalnej społeczności, kiedy kieruje tobą strach i uprzedzenia. Czujesz niepokój wobec obcych ludzi? Boisz się ich opinii, braku akceptacji? Nic cię nie cieszy i wydaje ci się że za każdym rogiem czai się jakieś niebezpieczeństwo? Jesteś nerwowa, zestresowana, a każda zmiana powoduje u ciebie ból brzucha? To wcale nie jest tak, że taka jesteś „z natury”. To wcale nie jest tak, że teraz takie czasy, realia, że wszyscy się stresują, że wszyscy się boją. To nie jest tak, że tylko ty dostrzegasz zagrożenie. W dużej mierze nauczyłaś się takiej postawy.

Wyobraź sobie sytuację, w której dziecko szybko biegnie, upada i delikatnie uderza się w nóżkę. Kiedy rodzic uśmiecha się i prędko puszcza to w niepamięć – dziecko wstaje, biegnie dalej jakby nigdy nic. Gdy rodzic wpada w przerażenie, krzyczy „Ojej, co się stało? Boli? Pokaż!” – dziecko automatycznie zaczyna płakać i bać się tej sytuacji, a z czasem uczy się, że tak trzeba reagować przy każdym, nawet najmniejszym potknięciu.

  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn

Całe życie zbieramy komunikaty: „A co będzie, jeśli ci się nie uda”, „To duże ryzyko, uważaj”, „Wpadniesz z deszczu pod rynnę”, „Jedziesz sama? To takie niebezpieczne”, „A co jak ci się coś stanie?”, „Skoro teraz jest dobrze, to zaraz się coś musi spieprzyć”. Gromadzimy je, kumulujemy i żyjemy w ciągłym strachu. Czy można zbudować w sobie poczucie bezpieczeństwa, wolnego od nieustannego lęku, chłonąc codziennie takie komunikaty? Nie i sprzedawaj ich swojemu dziecku!

Jak okiełznać potwora?

Przede wszystkim, wyrzuć czarne opowieści do kosza. Kiedy znów najdzie cię ochota, aby pomarudzić, ponarzekać, i snuć czarne jak smoła scenariusze – weź głęboki oddech. A nawet pięć głębokich wdechów i wydechów. A potem się zastanów, czy ten czarny scenariusz to jedyne możliwe zakończenie? Czy twoje założenia są prawdziwe? A może ci się tylko wydaje, że to jedyna słuszna droga? Zadaj sobie pytanie, jakie są inne możliwości? Który happy end najbardziej by ci się spodobał? Czy możesz zrobić coś, by wszystko potoczyło się tak jak tego pragniesz? To zrób to, i mów o tym na głos! Niech twoje dziecko słyszy, że „to się może udać”, że „trzeba doceniać te piękne chwile i cieszyć się nimi jak najmocniej”, że „jesteś silna i podołasz nowym wyzwaniom”, że „zawsze warto próbować”, że „szczęście czai się za każdym rogiem, trzeba tylko zrobić kolejny krok”.

Jesteś świetna. Jesteś silna. Bądź sobą. Zdobywaj świat.

P.S. Aby zgłębić temat, polecam książkę Joanny Godeckiej „Przestań się zamartwiać” – do kupienia w księgarni o TU.

  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • LinkedIn

DARMOWY EBOOK!

"Jak przetrwać jako full-time mama. 5 skutecznych hacków"

Jak przetrwać z dziećmi w domu 24/7 i nie zwariować?

5 rozdziałów, 30 stron - same konkrety- wiem, że masz mało czasu!

Tylko TERAZ zupełnie za DARMO!

 

>>>Ebook przeczytało już ponad 100 wyjątkowych MAM! <<<

Super! Sprawdź swoją pocztę email.

Pin It on Pinterest

Share This